Witryna „Uczyć się z historii” to platforma publikacji
projektów edukacyjnych (realizowanych w szkołach i edukacji
pozaszkolnej z młodzieżą) poświęconych historii
Polski i jej sąsiadów w XX wieku oraz prawom człowieka
Konkursy „Historii Bliskiej”
Miejscowość / Region: Wielkopolska
Instytucja: Gimnazjum nr 44 im. Gen. Mariusza Zaruskiego
Opiekun / Nadzór nad projektem: Anita Plumińska-Mieloch
Autorzy projektu: Anita Plumińska-Mieloch
Grupa wiekowa: gimnazjaliści
Udostępnij na Facebooku
Kontakt:

Anita Plumińska-Mieloch
Gimnazjum nr 44 im. Gen. Mariusza Zaruskiego
ul. Jesionowa 14
61-432 Poznań
Telefon: tel. 061 830 97 75

Uwagi wstępne

Anita Plumińska-Mieloch — nauczycielka historii z poznańskiego gimnazjum, której uczniowie regularnie biorą udział w konkursach „Historii Bliskiej” — opowiada o doświadczeniach związanych z przygotowaniami do udziału w IX edycji konkursu — zatytułowanej „Codzienność w czasie przełomu 1944–45”. Jej uczniowie przygotowali 5 prac konkursowych, wszystkie zdobyły nagrody lub wyróżnienia. Jest to opowieść nauczyciela o projekcie szkolnym, jakim było prowadzenie tylu zespołów uczniowskich przygotowujących... projekty historyczne.

Powstanie grup roboczych
Temat konkursu „Historii Bliskiej” na rok szkolny 2004-5 poznaliśmy w czerwcu 2004 roku przy okazji ogłoszenia wyników VII edycji konkursu. Już w pociągu, którym wracaliśmy z rozdania nagród, zastanawialiśmy się, jak można podejść do „codzienności w okresie przełomu”.

Pierwsze konsultacje dotyczące ewentualnych tematów i powstania kolejnych grup roboczych odbyły się dwa tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego. Oprócz stałych uczestników konkursu przyszli na nie także inni uczniowie, którzy byli zainteresowani udziałem w konkursie.

Uczniowie dobierali się samodzielnie w zespoły, ale ostateczna decyzja o składzie grupy należała do mnie. Taka zasada obowiązuje od czasu, kiedy trzy lata temu powstała grupa złożona z uczniów, którzy przyjaźnili się ze sobą, ale reprezentowali bardzo różny poziom, jeżeli chodzi o umiejętności, wiedzę, a przede wszystkim chęć do pracy. Wtedy w czasie zbierania materiałów doszło do kłótni, gdyż jedna z dziewcząt nie wywiązywała się z ustalonych zadań, nie przychodziła na konsultacje.

Uczniowie zdawali sobie sprawę z tego, że przez jej niedbalstwo mogą nie zdążyć przygotować materiałów na czas i praca traci na wartości. Stąd wspólnie podjęliśmy decyzję o wykluczeniu tego członka drużyny, co wiązało się z dalszymi komplikacjami. Po tym doświadczeniu decyzja o zatwierdzeniu składu drużyny startującej w konkursie należy do mnie, gdyż znam umiejętności i wiedzę każdego ucznia i staram się tak dobierać skład grup, aby ich członkowie reprezentowali podobny poziom i wkładali tyle samo pracy i zaangażowania w przygotowanie się do konkursu. Zatwierdzając skład grupy kieruję się także poziomem prac rocznych i zaangażowaniem wykazanym przez młodzież w przygotowywaniu się do innych konkursów. Zasadniczo każdy uczeń może przyjść na konsultacje i zgłosić się do udziału w konkursie Historii Bliskiej, ale ci słabsi rezygnują już na początku, kiedy omawiane są tematy.

Składy grup zostały wstępnie zatwierdzone przed wakacjami i każda z nich dostała zadanie na wakacje – zastanowić się nad obszarem, który chciałaby zbadać w ramach „codzienności przełomu”.
  
Formułowanie tematu, poszukiwanie źródeł, problemy
Po wakacjach odbyło się jeszcze jedno spotkanie, na którym każda z grup prezentowała to, co przygotowała w czasie wakacji. Nie było tego wiele, ale niektórzy mniej więcej wiedzieli, o czym chcieliby pisać. Nie ustaliliśmy wtedy jeszcze dokładnych tematów, ale robocze, tak żeby później, po zebraniu materiałów, móc je sprecyzować. Większość grup nie wiedziała, o czym chciałaby pisać i dla nich trzeba było temat obmyślić. Brak pomysłu na pracę wynika z braku znajomości u gimnazjalistów historii danego okresu. Bez pomocy nauczyciela nie są w stanie samodzielnie określić tematu.


Na tym pierwszym spotkaniu powstało 10 zespołów, a obszary, którymi chcieli się zająć to: porządek publiczny, wiara i jej wyznawanie, święta i świętowanie, strach, plotki okresu przełomu, podejmowanie decyzji o pozostaniu na obczyźnie lub powrocie do Polski, szkolnictwo, rolnictwo, sport, ochrona zdrowia. Każdy z uczestników konkursu zdawał sobie sprawę, jakim okresem powinien się zainteresować, ustaliliśmy też, że będziemy pisać o Wielkopolsce w latach 1944–45 z uwagi na dostęp do źródeł i świadków. Każdy z zespołów miał też uważnie przeczytać informacje na temat pisania pracy przysłane przez Ośrodek Karta i zaznaczyć te fragmenty tekstu, które wyraźnie wskazują, jak napisać dobrą pracę.


Podsunięcie grupie odpowiedniego tematu, sprawienie, aby go zaakceptowała, wymaga znajomości zainteresowań jej członków, ich umiejętności, chęci do pracy czy nawet temperamentu. Trudno bowiem bardzo żywym uczniom proponować opracowanie zagadnienia, które będzie wymagało przesiadywania w bibliotece czy archiwum. Z kolei uczeń nieśmiały, trudno nawiązujący kontakty z innymi osobami, nie może znaleźć się w zespole, dla którego głównym źródłem będą wywiady czy ankiety. Dla kogoś, kto startował już w konkursie Historii Bliskiej, czy innym konkursie z dobrym rezultatem i ma silną motywację do pracy (rzeczywiste zainteresowanie historią, wysokie umiejętności i wiedza, chęć dostania się do bardzo dobrego LO), trzeba tak ustawić temat, czy pomóc w jego wyborze, aby wykorzystać zalety danej osoby. Precyzując tematy, wzięłam pod uwagę „militarne” zainteresowania Przemka i Jarka Grobelnych, głęboką wiarę i ministrancką służbę członków innego zespołu, temperament i łatwość nawiązywania kontaktów przez dziewczęta z grupy „plotek” i „strachu”, mamę–germanistkę dziewczyny z innego zespołu.


Na tym spotkaniu ustaliliśmy też terminy konsultacji indywidualnych dla grup. Omówiliśmy także sposoby zdobywania informacji, poszukiwania źródeł i poszukiwania świadków wydarzeń. Każda z grup wiedziała, że do Archiwum Państwowego, Archidiecezjalnego czy Instytutu Zachodniego idzie pod moją opieką. Chodzi tutaj o to, aby uczniowie nauczyli się pracować, korzystając z bazy IZA, zespołów, inwentarzy, tak, aby zdobywać dane potrzebne im do pracy i nie tracić czasu na przepisywanie zbędnych informacji. Ci, którzy startowali po raz kolejny — bracia Grobelni — radzili sobie świetnie, dla pozostałych była to wyprawa w nieznane. Tym, którzy mają większy temperament, kilkugodzinne przesiadywanie bez rozmów i skupienie się na pracy sprawiało spory kłopot.. Zdarzało się, że u poważnych naukowców nasza obecność w czytelni budziła zdziwienie. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że do teczek personalnych księży, żyjących w okresie 1944–45 (informacje te potrzebne były do tematu dotyczącego wiary i jej praktykowania) nie pozwolę zajrzeć uczniom, ale sama poszukam potrzebnych im informacji. Obawiałam się i jak się później okazało obawy te były w pełni uzasadnione, że niektóre fakty w nich zawarte nie powinny dotrzeć do młodzieży. Nawet do tak „wybranej” i odpowiedzialnej jak moja, nawet kosztem pewnej rzetelności naukowej.

Na pierwsze konsultacje indywidualne każdy zespół miał przygotować wykaz miejsc, w których poszukiwałby informacji. Korygowałam te listy i uzupełniałam je, a to o Archiwum Instytutu Zachodniego w jednym przypadku, a to zbiory prasy z roku 1945 w Bibliotece Raczyńskich w innym. Najlepiej z rozpracowywaniem tego zadania radzą sobie ci, którzy mają doświadczenie z innych konkursów. Ci, którzy startują po raz pierwszy, są jeszcze zagubieni, ale mają z kolei pomysły na poszukiwanie miejsc, gdzie można znaleźć świadków (np. w kole emerytów działającym przy parafii Św. Trójcy). Ważnym, choć częstokroć niedocenianym źródłem informacji jest książka telefoniczna. Starałam się tym zespołom, które tego potrzebowały, wskazać jak można w niej znaleźć np. stowarzyszenie żołnierzy AK, poszkodowanych przez III Rzeszę, wysiedlonych itd. Ważnym miejscem, w którym uczestnicy konkursu mogli poszukiwać danych, jest nasze szkolne archiwum. Zebrane są w nim wywiady pochodzące z prac rocznych klas pierwszych – każdy uczeń na podstawie wywiadów z członkami rodziny opisuje historię swojej rodziny, a także wywiady pochodzące z innych prac konkursowych. Mamy też spory zbiór zeskanowanych fotografii i dokumentów, które można wykorzystać.
Na drugie konsultacje przyszło już niestety tylko sześć grup – pozostałe jeszcze nie zrezygnowały, ale straciły początkowy entuzjazm. Kłopoty jakie najczęściej napotykaliśmy na tym etapie pracy to:
· niechęć do rozmów i udostępniania materiałów przez parafie uczniom, radziliśmy sobie z tym angażując rodziców, babcie;
· członkowie związku emerytów notorycznie zapominali oddawać dziewczynom ankiety i wywiady, co powodowało zniechęcenie i brak wiary w ukończenie pracy, na co nie można już było nic poradzić;
 · brak wiedzy o omawianym okresie, co utrudniało opracowanie ankiet i pytań do wywiadów, uczniowie mieli przyspieszony kurs historii, ale nie uważam, aby to rozwiązywało problem;
· dużo czasu zajmowała praca w Bibliotece Raczyńskich przy mikrofilmach z „Głosem Wielkopolski”, uczniowie musieli się nauczyć wychwytywać potrzebne artykuły czy ich fragmenty;
· problemem było przepisywanie na czysto notatek z archiwum, niektórzy angażowali do tego swoje mamy, bo musieli uczyć się do sprawdzianów czy przygotowywać równolegle do innych konkursów.
Przydarzyła nam się również afera z SS-manem. Przez internet nawiązałam kontakt z Niemcem, który mieszkał przed wojną w Rawiczu. Przyjechał do naszej szkoły, kiedy odwiedzał Polskę i miał opowiedzieć o przeżyciach Niemców związanych z ich sytuacją na ziemiach polskich w 1945 r. Spotkanie to miało mieć miejsce w klasie II b, najlepszej z moich klas, gdzie najpierw zrobiłam lekcję wprowadzającą i nakreśliłam tło wydarzeń, o których pan Wolfgang Ecert miał opowiedzieć (bo klasa była dopiero przy renesansie). Nie wiedziałam jednak wtedy, że w czasie II wojny pan Ecert służył we Włoszech w formacji SS. Na spotkaniu z dziećmi obecna była także dziennikarka, dla której ten fakt stanowił podstawę sensacyjnego artykułu – pt. „Lekcja. SS-man uczy historii”. Na spotkaniu sprawę SS poruszyliśmy marginalnie. Dwóch uczniów spojrzało na mnie znacząco, kiedy gość z Niemiec powiedział, że służył w SS. Dla reszty nie było w tym niczego sensacyjnego. Jednak artykuł się ukazał i wywołał zaniepokojenie rodziców i niektórych nauczycieli. Dla uczniów pan Ecert był o tyle atrakcyjny, że był żywą osobą, a nie fragmentem programu Discovery. Grupa pisząca o decyzjach w okresie przełomu zrobiła z nim wywiad. Poprzez pana Ecerta poznaliśmy inną bardzo wartościową dla nas osobę, która w czasie wojny była volksdeutsechem. Takiego świadka jeszcze nie mieliśmy i wywiad z nim mógł być sensacyjny. Niestety po artykule w prasie ten pan obraził się i nie chciał już z nami mieć nic wspólnego. W ten sposób praca, która zapowiadała się świetnie, straciła jedną z najciekawszych części.
  
Pisanie pracy
Każda z grup po zebraniu materiałów przygotowywała plan, który na konsultacjach był korygowany i uzupełniany przeze mnie. Następnie młodzież dzieliła pomiędzy siebie poszczególne punkty planu, tak aby każdy wiedział, co robi, za jaki fragment pracy jest odpowiedzialny. Wyznaczaliśmy także terminy oddawania gotowych fragmentów pracy do korekty. Ponieważ moi uczniowie startują w kilku konkursach jednocześnie i czasami kilku osobom nakładają się terminy oddawania prac, wszyscy muszą się dosyć rygorystycznie trzymać wyznaczonych dat. Przesunięcie o kilka dni oddania jednej pracy powoduje opóźnienie w sprawdzaniu innych. Oczywiście zawsze zdarzały się sytuacje, że ktoś się spóźnił, ale zasadniczo mieściliśmy się w czasie.
Uczniowie zaczynający pisać pracę biorą pod uwagę wskazówki nadesłane przez Ośrodek Karta; starają się tak pracować, aby określić cel badawczy, przygotować komentarz, autorefleksję, dobrze określić zakres chronologiczny, merytoryczny i geograficzny pracy itd.
Pierwsze czytanie pracy polega na dokładnym sprawdzeniu, czy jest ona zgodna z planem, czy w praktyce plan ten stworzył logiczną całość, czy wykorzystano wszystkie materiały, fotografie, czy ustalona bibliografia nie powinna zostać wzbogacona, czy komentarz do źródła jest dobrze zrobiony, czy jest wystarczający, czy nie potrzeba jeszcze raz poszperać w archiwum, znaleźć innego świadka czy dopytać już znalezionego. Prace oddawane są na dyskietce, a komentarze i uwagi nanoszę w tekście na czerwono. W przypadku prac krótkich, takich jak ta dotyczące plotek, strachu czy podejmowania decyzji w czasie przełomu, zostały one oddane na początku listopada. Te dłuższe otrzymałam w grudniu.
Po naniesieniu poprawek następuje etap ostatecznego formułowania tematu, pisania wstępu i zakończenia pracy. Wstęp zazwyczaj nie sprawia nikomu większych trudności, gdyż uczniowie co roku piszą pracę roczną i z lekcji poświęconej pisaniu pracy umiejętność tę wynoszą. Gorzej jest z zakończeniem, gdyż dla niektórych wszystko, co napisali w pracy jest ważne i trudno im stworzyć podsumować.
Druga korekta pracy polega na sprawdzeniu, czy poprawki zostały naniesione, czy autorzy wszystkie je uwzględnili, czy nie są potrzebne kolejne, czy bibliografia jest dobrze zrobiona itd.
Po wysłaniu pracy na konkurs marzec i połowa kwietnia to czas, kiedy się o nich zapomina. Potem jednak uczniowie zaczynają pytać – proszę pani, czy mamy jakąś szansę, czy nie powinniśmy jeszcze tego dopisać, tamtego zmienić. Zaczynam wtedy jeszcze raz czytać wysłane prace i oceniać je chłodniejszym okiem. Widzę wady i zalety każdej pracy, staram się wykorzystać doświadczenie z poprzednich edycji i przewidzieć wyniki konkursu. Żałuję wtedy, że nie mam możliwości zobaczenia prac konkurencji. Na początku maja atmosfera oczekiwania jest już trudna do zniesienia. Zarówno uczniowie, jak i ich rodzice dzwonią, pytają, czy był już telefon z Warszawy...
Na etapie pisania prac kłopoty polegają głównie na:
· zbieganiu się terminu oddania pracy z natłokiem sprawdzianów i kartkówek pod koniec semestru. W konkursie startują uczniowie, którym zależy na ocenach i często muszą wybierać pomiędzy dotrzymaniem terminu, a piątką z fizyki na semestr. Nauczyciele najczęściej jednak pozwalają konkursowiczom pisać w innym terminie.
· awariach komputerów – praca dotycząca decyzji w czasie przełomu była drukowana w szkole w ostatniej chwili, szkolny komputer nie posiadał programu do otwierania zdjęć i w pracy kilku z nich nie zamieściliśmy, chociaż w tekście są do nich wyraźnie odwołania

· braku nadziei na ukończenie pracy – praca na temat plotek zapowiadała się bardzo ciekawie, ale mimo kolejnych korekt wciąż miała poważne braki. Autorki chciały pisać razem, nie zgodziły się na przydzielenie konkretnego materiału jednej osobie, w efekcie ich spotkania naukowe zamieniły się w towarzyskie i praca nie została ukończona. W końcu dziewczęta straciły nadzieję, że kiedykolwiek pracę napiszą.

Efekty
Uczniowie piszący pracę zyskują wiedzę na temat problemu, którym się zajmowali. Wykracza ona znacznie poza ramy programowe gimnazjum i liceum.Młodzież nabywa umiejętności, które przydają się nie tylko na lekcjach historii, ale i w życiu. Uczy się bowiem znajdować potrzebne informacje w bibliotece, internecie, archiwum, urzędzie. Wie, jak posługiwać się katalogiem w dużej bibliotece, zamawiać rozmaite pozycje, korzystać z mikrofilmów, znaleźć świadka wydarzeń, posługując się chociażby książką telefoniczną. Ważne są także umiejętności zadawania pytań, słuchania odpowiedzi, drążenia tematu, znalezienia się w obcym środowisku – bibliotece, czytelni naukowej czy archiwum parafialnym. Tego nie tylko przeciętny, ale i nawet bardzo dobry uczeń gimnazjum w szkole się nie nauczy.

Widoczne są zmiany w usposobieniu uczniów. Wyraźnie widać, jak rozmawiając z wieloma różnymi osobami – od ludzi starszych, poprzez księży, urzędników samorządowych, członków rozmaitych stowarzyszeń – nabywają pewności siebie, wiary we własne umiejętności, siły przebicia. Zdarza się, że osoba nieśmiała przy pierwszym stracie w Historii Bliskiej, po sukcesie zadaje w następnym roku to samo pytanie i nie zadowala się ogólnikową odpowiedzią. Start w wymagającym tak dużej pracy konkursie uczy samodzielności, planowania, odpowiedzialności za siebie i innych. Uważam to za szczególnie cenne, gdyż gimnazjum to okres bardzo ważny w kształtowaniu się charakteru młodego człowieka.

Dla nauczyciela opieka nad uczniami biorącymi udział w konkursie oznacza ciągłe doskonalenie swoich umiejętności i wiedzy. Nie można przecież wiedzieć mniej niż uczeń, zwłaszcza jeżeli wyznaje się zasadę, że nauczyciel jest mistrzem, a nie kumplem czy przyjacielem. Nauczyciel historii w gimnazjum wykorzystuje połowę swojej wiedzy i umiejętności ze studiów. Pilotowanie konkursu zmusza go do ciągłego poszerzania wiedzy, zwłaszcza wtedy, kiedy nie ma już przed sobą perspektywy kolejnego awansu. Brak wyzwania może działać wtedy demoralizująco, zniechęcająco. Konkurs, zwłaszcza tak trudny jak Historia Bliska nie pozwala na stagnację, zmusza do wysiłku, bez którego bycie nauczycielem traci przecież sens.
Dzięki konkursowi rozwija się też nasze szkolne archiwum. Jeszcze jest mało uporządkowane, jeszcze z niewielką ilością wywiadów, fotografii i dokumentów, ale już daje się odczuć jego istnienie. Kiedy potrzebna jest czy to na zajęcia, czy to na konkurs fotografia Polaka w pruskim mundurze, zeskanowana kennkarta, zdjęcie z pochodu pierwszomajowego, to wiem, że ją mamy.
  
 Anita Plumińska-Mieloch
  
Prace przygotowane pod kierunkiem Anity Plumińskiej-Mieloch, które wzięły udział w IX edycji konkursu Historii Bliskiej:
  
Strach i jego oblicza w czasie przełomu — w oczach poznańskich dzieci
(Olga Maciejewska, Sonia Woś, Marta Zielewicz)Praca o relacjach między Polkami i Niemcami, a następnie między Polakami i wkraczającymi do Poznania żołnierzami sowieckimi (III nagroda)
  
Porządek publiczny w czasie przełomu 1944–45
(Jarosław Grobelny, Przemysław Grobelny)
Praca o powstawaniu i pracy MO w chaosie końca wojny i wysiedleń Niemców oraz jej relacjach z Armią Czerwoną (III nagroda)
  
Święta i świętowanie w czasie przełomu
(Beata Granops, Magdalenia Napierała, Katarzyna Paetz, Monika Pawlewicz)
 Porównanie sposobu obchodzenia świąt w Wielkopolsce pod okupacją niemiecką i po zakończeniu wojny (III nagroda)

Katakumby i bazyliki — codzienność Kościoła Katolickiego w Wielkopolsce
(Piotr Grabowski, Dominika Grześkowiak, Joanna Łopka)
Praca o prześladowaniach Kościoła w okresie okupacji i jego odradzaniu się po wojnie (III nagroda)
  
Powroty, wyjazdy, wysiedlenia — czyli o decyzjach podejmowanych w okresie przełomu
(Adrian Futro, Małgorzata Michałowicz, Sonia Krygier)
Historia codzienności Poznania i jej mieszkańców w latach 1944–45, opowiedziana z perspektywy czterech, odmiennych sytuacji społecznych — Niemca, Żyda, Volksdeutscha, przesiedleńca (Wyróżnienie I) [praca zamieszczona obok - w dziale dokumenty]

Tekst dydaktyczny

Opowieść nauczyciela o projekcie szkolnym, jakim było prowadzenie tylu zespołów uczniowskich przygotowujących... projekty historyczne.

Dokumenty
Metodologia
zbieranie relacji świadków (oral history)
badanie historii lokalnej
interpretacja dokumentów historycznych
praca w archiwum
wykonanie pracy na konkurs
Tematy
Polityka narodowościowa na terenach włączonych do Rzeszy
Polacy – Niemcy
Klęska nazizmu
Ewakuacja, ucieczka, wysiedlenia („wypędzenia”), przesiedlenia cywilnych Niemców
Powojenne migracje ludności (przymusowe i dobrowolne)