Witryna „Uczyć się z historii” to platforma publikacji
projektów edukacyjnych (realizowanych w szkołach i edukacji
pozaszkolnej z młodzieżą) poświęconych historii
Polski i jej sąsiadów w XX wieku oraz prawom człowieka
Artykuły

Prawa mniejszości prawami człowieka – teoria i praktyka

Udostępnij na Facebooku

Autor: Dorota Halina Kutyła

Niniejszy tekst stanowi przede wszystkim analizę cyklu zajęć pt. „Rodzinna pamięć mniejszości”. Punktem wyjścia dla nich był los mniejszości etnicznych i narodowych, które istniały w Europie przed II wojną światową, a które często w jej wyniku zostały poddane prześladowaniom i wyniszczeniu. Jednocześnie nie ograniczono się do tego. Szukano wspólnych sposobów opisu doświadczeń, wspólnych dla różnych mniejszości w różnych momentach historycznych. Zastanawiano się nad przyczynami i skutkami tych wydarzeń. Jednocześnie zajęciom towarzyszyła myśl, iż to, że jesteśmy ludźmi, to że mamy prawa jako ludzie, daje wielką siłę w domaganiu się przestrzegania praw należnych człowiekowi, szczególnie jeśli reprezentuje się grupy mniejszościowe.

PRAWA CZŁOWIEKA – UNIWERSALNE? PARTYKULARNE? PODSTAWOWE?

Ramy określające prawa człowieka zostały nakreślone w takich dokumentach uchwalonych przez ONZ, jak: „Powszechna Deklaracja Praw Człowieka” (1948), „Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych” (1966), „Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych” (1966). Z nich wszystkich najważniejsza wydaje się Powszechna Deklaracja Praw Człowieka1, uchwalona m. in. w efekcie II wojny światowej i nastawienia „nigdy więcej” dla powtórzenia się okropności i zbrodni tej wojny. Wydawało się, że stworzenie zapisu podstawowych praw dla każdego człowieka niezależnie od jego zamieszkania, pochodzenia, wyznania itp., pomoże tak w zapewnieniu warunków dla odpowiedniego życia każdemu, jak i wyeliminuje część, jeśli nie większość, powodów napięć i konfliktów w relacjach międzyludzkich. 

Dalsza praktyka stosowania praw człowieka pokazała, iż między szczytnymi ideałami a codzienną ich realizacją istnieje pewien rozdźwięk. Argumenty przeciw nim to wskazywanie związku między prawami człowieka a ich instrumentalnym wykorzystaniem w polityce poszczególnych państw (np. pod pretekstem ochrony praw człowieka podejmowane są. interwencje zbrojne), wiązaniem stosowania praw człowieka z ogólną ekspansją państw Zachodu (czy jak się od pewnego czasu mówi – bogatej Północy). W myśl tego prawa człowieka nie byłyby uniwersalne, ale stanowiłyby przeniesienie doktryny liberalizmu na grunt ogólnoświatowy; i wreszcie argument bardzo silny, tzn. brak mocnej podstawy dla praw człowieka. Dominikanin, ojciec Jacek Salij pisał, że „Dzisiaj prawa człowieka wydają się czymś tak oczywistym, że wielu z nas uległo złudzie, jakoby nie potrzebowały one żadnego fundamentu.” Tymczasem potrzebują one uzasadnienia, by nie doprowadzić do chaosu (takie jest przekonanie Salija2.)

Szuka się zatem takiego gruntu. Odwołuje się do doktryny Imago Dei (człowieka jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga, z czego płynie ludzka godność), wraca się do teorii prawa naturalnego, poszczególni filozofowie (np. M. Nussbaum3, Ch. Mouffe4) proponują własne rozumienie tak praw człowieka, jak i ich uzasadnień5. Jednak nie jest to tematem naszego tekstu, o tych kontrowersjach i sporach związanych z prawami człowieka piszemy z racji uczciwości intelektualnej.

Mnie samą przekonuje wizja wspólnych praw dla każdego człowieka. Też podzielam ten lęk przed skutkami, do jakich mogą doprowadzić podziały oparte na rozróżnieniach narodowych, religijnych czy innych. Przekonuje mnie pokazanie związku między niedostatecznością ładu opartego na prawie6, jeśli brakuje w tym ładzie odwołania do wartości, które można podzielać. Lubię zdanie profesora Wiktora Osiatyńskiego, że może prawa człowieka nie są idealne, może dla wszystkich nie są powszechne, ale jednak lepiej wolno chodzić po ulicach niż siedzieć w więzieniu i być torturowanym przez jakąś miejscową dyktaturę. Wierzę też w to, że ludzie mogą chcieć czynić świat lepszym. Ma dla mnie wielką siłę tak początek Karty Narodów Zjednoczonych 

„We the peoples of the United Nations united for a better word”,

jak i rzeźba zawiązanego rewolweru sprzed budynku ONZ w Nowym Jorku. Wolę wreszcie ludzi działających dla wszystkich, niż tylko dla wąskich grup7. Zatem nie będę kwestionować idei praw człowieka, a przeciwnie uznam ją za dobry punkt wyjścia do myślenia o prawach mniejszości.

Wszyscy ludzie rodzą wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa.

Tak głosi artykuł pierwszy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Te inne, które warto przypomnieć w kontekście mniejszości, to prawo do życia, do swobody poruszania się, do równości wobec prawa i posiadania takich samych praw co inni, do poszanowania życia prywatnego, wolności myśli, sumienia i wyznania, do swobody ich wyrażania i gromadzenia się, prawa do uczestnictwa w rządzeniu, prawa do nauki, wypoczynku, prawa do uczestnictwa w życiu kulturalnym, wolności od tortur czy samowolnych aresztowań. 

CZYM JEST MNIEJSZOŚĆ?

Mniejszości pokazują specyficzność problemu praw człowieka opartych na tym, co uważa się za uniwersalne dla wszystkich ludzi, bowiem mniejszości pokazują różnice między ludźmi. Nie ma pełnej zgody w definiowaniu mniejszości, ale podkreśla się dwie rzeczy. Po pierwsze, proporcje liczbowe – mniejszość liczy mniej członków niż grupa w odniesieniu, do której się ją porównuje. Po drugie, coś mniejszość wyróżnia w porównaniu z większością, np. język, kultura, pochodzenie etniczne, religia. I to istota sprawy. Jak mniejszość może wyrażać to, że jest mniejszością, jakie ma prawa, jaka jest praktyka przestrzegania tych praw, jakie są możliwości. Mówienie o mniejszościach, ich pamięci w ujęciu historycznym pokazuje, iż prawa człowieka są ideałem, do którego realizacji niekiedy jest bardzo daleko, ale warto do niego dążyć8.

IDEA PROJEKTU „RODZINNA PAMIĘĆ MNIEJSZOŚCI”

Pierwotnie projekt, a ostatecznie cykl zajęć uniwersyteckich, zatytułowany „Rodzinna pamięć mniejszości” i prowadzony w ramach Pracowni Filozoficznych Podstaw Komunikacji w Instytucie Filozofii UW kierowanej przez prof. Marcina Porębę, koncentrował się wokół pamięci o mniejszościach etnicznych i narodowych, które pierwotnie były ofiarami totalitaryzmów i nie zachowały się w Europie w kształcie sprzed II wojny światowej. Cykl skupiał się na pamięci rodzinnej rozumianej jako wspomnienia i informacje przekazywane międzypokoleniowo drogą ustną, za pomocą dzienników, zbiorów fotografii, filmów i innych obiektów związanych z pamiętaniem. Jednocześnie odwoływano się tak do żywej pamięci przedstawicieli mniejszości, jak i ujęć teoretycznych. 

Celem „Rodzinnej pamięci mniejszości” było także zainicjowanie wspólnych przedsięwzięć badawczych i tworzenie grona zainteresowanego badaniami przeszłości, mniejszości i pamięci. Uczestnikami spotkań byli przedstawiciele organizacji pozarządowych, osoby zainteresowane tematyką mniejszości i wreszcie przedstawiciele mniejszości. Jedni dokonywali pracy łączenia odmiennych historii rodzinnych, kiedy to rodzina dzieliła się z powodów narodowych czy religijnych. Inni byli zainteresowani poszczególnymi grupami mniejszościowymi, np. Romami bądź Ukraińcami. Jeszcze inni sami szukali swojej zapomnianej historii rodzinnej i dzięki tym poszukiwaniom odkrywali nowe znaczenia tego, co wydawało im się znane9. Jeszcze inni zaczynali działać i od pamiętania czy przypomnienia sobie własnej przeszłości przechodzili do zakładania stowarzyszeń i/ lub realizowania określonych projektów poświęconych wybranym tematom, np. zbieraniu wspomnień dotyczących trudnego zdarzenia historycznego (akcji „Wisła”, zesłań na Syberię).

PAMIĘĆ ZBIOROWA WEDLE HALBWACHSA

Klasyczna pozycja naukowa dotyczą pamięci pochodzi z I połowy XX wieku. To praca francuskiego socjologa Maurice’a Halbwachsa pt. „Społeczne ramy pamięci”10, jednak dopiero w latach 80. tegoż wieku zaczęto coraz wszechstronniej zajmować się tym tematem jako elementem tworzenia ładu zbiorowego i składnikiem życia społecznego. Jednocześnie pamięć rodzinna może się stać (i często się staje) źródłem ujęć konkurencyjnych dla dominującego modelu pamięci zbiorowej. Przykłady można mnożyć. Ludzie związani z AK, pochodzący z kresów, którzy w poprzednim ustroju nie mogli do końca swobodnie wyrażać swoich przekonań, dzielić się publicznie wspomnieniami itp. Pamięć grup dotkniętych różnego typu prześladowaniami i szykanami, u których zapis doznanych krzywd pozostawał często tylko elementem relacji rodzinnych, zanim pojawiły się warunki do wyjścia poza ten kanał komunikacji.

Halbwachs pokazywał, że pamięć kształtuje nasze widzenie teraźniejszości, a ono z kolei wpływa na nasze postępowanie w przyszłości11. Zgadzając się z nim, podczas zajęć zastanawialiśmy się nad sposobami identyfikacji siebie jako członka określonej grupy, na przykład określonego narodu. Czy to jest coś określonego z góry, czy to się tworzy, a jeśli tak, to w jakich warunkach. Jako przykłady padły wręcz anegdotyczne opisy, np. Łemków imigrujących do Stanów Zjednoczonych12. Określenie siebie pod względem narodowym czy etnicznym w dużym stopniu zależy od poczucia bezpieczeństwa; jeśli go brakuje, związek z daną narodowością jest ukrywany bądź zapominany (przykłady z terenu Polski to odkrywanie żydowskich czy niemieckich przodków w wiele lat po zakończeniu II wojny światowej).

UKRYWANIE TOŻSAMOŚCI, TRAUMA I JEJ PRZEZWYCIĘŻANIE

Jednak strategia ukrywania tożsamości nie dotyczy wyłącznie Polski, czy lat powojennych, ale jest jedną z najczęściej stosowanych taktyk przetrwania, np. muzułmanów czy Żydów zamieszkujących Półwysep Iberyjski w okresie tworzenia się narodowego państwa hiszpańskiego. To prowadziło do zagadnienia tematów trudnych i traumy, której zewnętrznymi objawami jest niejednokrotnie całkowite milczenie, płacz albo mówienie monosylabami oraz kumulacja wiele lęków. Znów jest to mechanizm przekraczający podziały narodowe, państwowe i inne; być może jest uniwersalny i wspólny całej ludzkości13. Trauma ma wiele konsekwencji, m. in. zaburzoną komunikację między jednostkami, grupami; pojawiają się puste miejsca na mapie rodzinnej i społecznej pamięci. Ogromnie bolesną jej konsekwencją jest brak pamięci rodzinnej i brak rodzinnych grobów.

W jej przezwyciężeniu pomaga kontakt pokolenia dziadków (dotkniętych nią) i wnuków, szukających opowieści, wiedzy o przeszłości. W relacjach rodzinnych łatwiej się otworzyć i zacząć mówić. Pomaga też literackie, artystyczne przetworzenie tych doświadczeń14. Zresztą w ogóle literatura jest świetnym medium tak mówienia o tym, co trudne i bolesne, jak przypominania wymiarów egzystencji tych, których już nie ma, bo nie ma ludzi, którzy tak żyli. Dobitnie mogliśmy się o tym przekonać przy temacie poświęconym małym ojczyznom i literaturze pogranicza. Dzięki temu powstała swoista literacka mapa Polski15, pokazująca miejsca, autorów i teksty poświęcone danemu terenowi, danej grupie. 

LITERACKA (I WSPÓLNA?) MAPA POLSKI

Oto jej skrócony opis; nie dzielono przy tym pisarzy pod względem narodowości w przekonaniu autorki, że trzeba robić coś innego, tzn. tworzyć wspólną historię. Może najłatwiej to rozpocząć w odniesieniu do miejsc.
Gdańsk i jego pisarze (Stefan Chwin i „Hanemann”, Günter Grass i „Blaszany bębenek”, Paweł Marek Huelle „Weiser Dawidek”16).
Warmia, Mazury, Pomorze – Johanes Bobrowski17, Siegfried Lenz i np. „Muzeum ziemi ojczystej”, Ernst Wiechert i „Dzieci Jerominów”18.
Szczecin i pochodzący stamtąd Alferd Döblin (najbardziej znana powieść to „Berlin Alexanderplatz”).
Śląsk, jak Gdańsk, łączy pisarzy polskich i niemieckich, czyli Horsta Bieńka, autora gliwickiej trylogii, z której trzech części najsławniejsza jest „Pierwsza Polka”, Kazmierza Kutza (przede wszystkim reżysera trylogii śląskiej, obejmującej „Sól ziemi czarnej”, „Perła w koronie” i „Paciorki jednego różańca” (1979), ale też autora autobiograficznej powieści „Piąta strona świata”), Szczepana Twardocha, laureata Paszportu Polityki za 2012 rok, czy Henryka Wańka, malarza i pisarza (np. „Finis Silesiae”).

W miarę licznie reprezentowana jest też tematyka żydowska, znów przez polskich i żydowskich, czy polsko-żydowskich pisarzy (Tadeusz Borowski, Izrael Joszua Singer, Antoni Słonimski, Julian Stryjkowski). Pisarzami pogranicza byli (lub są) Tadeusz Konwicki, Czesław Miłosz, Włodzimierz Odojewski, Stanisław Vincenz. Brakuje natomiast znanego literackiego głosu dotyczącego wątków ukraińskich, białoruskich rozgrywających się na ziemiach polskich, białą plamą jest też np. Łódź, wielokulturowe miasto, niedostatecznie opisane w powszechnej świadomości kulturowej.

MIEJSCE – PRZYPOMNIENIE CZY ZAPOMNIENIE

Natomiast literatura pokazuje możliwość scalenia historii dzięki miejscom, choć to tylko propozycja, możliwość, a nie konieczność. Gdańsk może łączyć Polaków i Niemców dzięki pisarzom, ale miejsce nie musi łączyć, może wyrażać zapomnienie i oddzielenie. Szczególnie analizowała to Patrycja Dołowy, dla której miasta i miejsca pełne są ukrytej pamięci, pełne zapomnienia, pełne walki na symbole. Sama przetwarza wątki pamięci i miasta w swoich projektach artystycznych, z który najważniejszy to „Widoczki”19.

Zatem pytaliśmy podczas zajęć:
Dlaczego nie ma już Romów w wielu miejscach? Co się z nimi stało? Co się stało z polskimi Niemcami? Czy pamiętamy o niemieckich nazwiskach i rodach, o liceach ewangelickich?
Kim byli Olędrzy20 i co się z nimi? Wspominaliśmy np. Górę Kalwarię. Tamtejsze cmentarze, w tym cmentarz niemieckich żołnierzy, który zniknął, gdy uczestniczka zajęć miała 11 lat. (ktoś wtedy przypomniał razu zapomniane dziś cmentarze żołnierzy radzieckich21). Kalwaryjski kirkut (cmentarz żydowski) pozostał, ale pozostał zamknięty, bożnicę przerobiono na sklep meblowy. Jednak w Górze Kalwarii odbywa się proces przywracania pamięci, m. in. dzięki stronie internetowej, publikowaniu zdjęć i wspomnień22. 

Tu dotknęliśmy wątku prawdy. Przywraca się pamięć przez opowiadanie i zapisywanie historii, wspomnień. Sami to robiliśmy podczas zajęć. Pojawiały się obrazy płaszczyków, malin, ubrań, maszyn do szycia23, wysyłanych paczek do obozów, a wreszcie wizyt w obozach. Kiedy zaś inni tego słuchali, zadawali pytania. Nie zgadzały im się daty, nie zgadzały im się okoliczności, imiona, faktografia, wiek bohaterów. 

Reakcje na to były różne. Jedne szły w stronę uściślenia, odwołania się do tego, co zapisane w historii, co ustalili historycy. Inni zaś mówili o wydobyciu istoty takich historii, dostrzeżeniu, że ważniejsze jest to, co zostało opisane, niż to, co się w tej relacji nie zgadza z faktami. Pojawił się też wątek „dobrych” i „złych” wspomnień. Wojna jest zła, to wydaje się oczywiste i bezdyskusyjne. Czy zatem można mieć wspomnienia związane z wojną, które są neutralne lub – o, to heretyckie – dobre24. 

ZAKOŃCZENIE

Podczas spotkań „Rodzinnej pamięci mniejszości” zajmowaliśmy się różnymi wymiarami życia mniejszości zachowanego (lub nie) w pamięci. Zadawaliśmy pytania, szukaliśmy odpowiedzi, nie wszystkie znaleźliśmy, ale mieliśmy też świadomość, że nasze rozmowy toczą się wiele lat po wojnie. Byliśmy świadomi, że wojna i jej skutki wpłynęły na nasze życie, choć ani nie urodziliśmy się podczas wojny, ani tuż po jej zakończeniu. Wpływała ona na nas przez trud, często bolesny, przypominania sobie, wyjaśniania, weryfikowania, szukania. Pociechą było w tym, iż nie my pierwsi to robiliśmy i to, że nie był to tylko nasz problem. Marianne Hirsh zaproponowała pojęcie „postpamięci” jako odpowiednie dla opisu pamięci odziedziczonej przez drugie (trzecie) pokolenie potomków tych, którzy przeżyli coś traumatycznego (przymusowe wywózki, więzienia, zamknięcia w obozach25 itd.). Jak napisała P. Dołowy 

„Postpamięć to zatem efekt prób łączenia tego, co wiadome – znajomości faktów, a zatem obszaru historii – z tym, co bezpośrednio doświadczane: różnego rodzaju rodzinnymi tabu, zwyczajami i nawykami, w cieniu których dorastały dzieci ofiar i sprawców”26.

To, co wprost niepamiętane i nienazwane, wraca często np. w postaci sennych obrazów. Jednak gdybyśmy mieli pozostać w tym stanie, nie byłby on korzystny. Taka wieczna niepewność, co jeszcze wychynie z zakamarków niepamięci, jaki jeszcze koszmar się pojawi, pozbawiałaby sił i chęci do życia.

Jednak możliwa jest inna droga, droga do wolności27. Zebranie rozsypanych okruchów przeszłości, scalenie ich, wydobycie tego, co zapomniane28, które ma swój określony cel. Jest nim przeżycie tego i dzięki temu przeprowadzenie umarłych do miejsca, dokąd powinni odejść. Wtedy nadchodzi spokój. A może i więcej, może i nowe życie.

Czy było je widać? Jeszcze nie do końca, ale… jednym z efektów tych spotkań był np. tekst dwojga uczestników29 o mniejszości ukraińskiej na Warmii i Mazurach. Dotyczył on przyczyn, dla których ci ludzie zostali pozbawieni swoich domów i ziemi i przesiedleni na drugi koniec Polski, jakoś odnosił się do bólu i smutku związanego z tym, lecz ostatecznie kończył się opowieścią o – niepozbawionym wprawdzie trudności, jednak odbywającym się procesie pamiętania i kultywowania ukraińskiego dziedzictwa. Ba…, wśród sporządzonych na użytek tej pracy wywiadów, pojawiła się rozmowa z Polką, która dzięki obecności ukraińskiej szkoły w swojej miejscowości poznała ukraińską kulturę. Spodobała się jej ona do tego stopnia, że dziewczyna rozpoczęła studia na ukrainistyce. 

I niech to stanowi optymistyczny finał całego tekstu.

Warszawa, 14-15 VI, 31 VII 2014

Dorota Halina Kutyła jest związana z Warszawą od urodzenia. Absolwentka filologii polskiej i filozofii na Uniwersytecie Warszawskim, pisząca teraz pracę doktorską o emancypacji i „Kronikach” Prusa. Miłośniczka tradycji współistnienia wielu kultur i religii razem, czego zaznała w dzieciństwie, stąd wie, jakie to jest fajne i dlatego też bardzo za tym tęskni. Zawodowo: autorka tekstów, programów uczenia; edytor i edukator. Lubi rysować mandale :)

Przypisy:

1. Źródło: http://www.ohchr.org/EN/UDHR/Pages/Language.aspx?LangID=pql. To polska wersja tłumaczenia, z której będą pochodziły dalsze cytaty; natomiast angielską można znaleźć – http://www.ohchr.org/EN/UDHR/Pages/Language.aspx?LangID=eng.

2. Por. jego tekst Prawo naturalne a prawo pozytywne. J. Salij OP, Prawo naturalne a prawo pozytywne, „Znak” 1992 nr 11 (450), s. 54. Cytat za: M. Gawin, Wolność jako prawo człowieka, w: Co z tą wolnością, pod red. naukową A. Nogal i D. Kutyły, Semper, Warszawa 2012.

3. Marta Nussbaum (1947- ) jest dziś często przywoływaną myślicielką, być może dlatego, że w czasach rosnącej niewiary w pokojowe i twórcze współistnienie ludzi różnych kultur ona nadal w to wierzy i kontynuuje starożytne wątki stoickiego kosmopolityzmu. Jej wiara w takie współistnienie ludzi opiera się na odwołaniu do koncepcji człowieka jako istoty rozumnej, której zadaniem jest własny rozwój. Prócz tego obowiązku samorozwoju człowiek ma obowiązki wobec wspólnoty, ale – i to jest clou, tą podstawową wspólnotą nie jest np. społeczność polskich Romów, naród francuski, ale cała ludzkość. Przy takim rozumieniu i jednostki, i grupy odniesienia, widać, że prawa człowieka są uniwersalne, dotyczą nas wszystkich jako ludzi.

Naturalnie, to budzi wątpliwości, szczególnie tych, którzy na pytanie, co jest pierwsze: jednostka czy społeczeństwo, państwo, grupa, odpowiadają, że to drugie. Dla nich wyjście od jednostki i oparcie się na niej, na jej tożsamości jest wątpliwe i nieuzasadnione. 

4. Chantal Mouffe (1943- ). W wypadku obu przywoływanych myślicielek widać wyraźną zależność między pierwotnie przyjętymi inspiracjami filozoficznymi, a dalszymi, samodzielnie rozwijanymi, koncepcjami. Jak dla Nussbaum inspiracją są stoicy i kosmopolityzm, tak dla Mouffe niemiecki filozof Carl Schmitt (1888-1985). Przez lata zapomniany z powodu związków z nazistami, od jakiegoś czasu przeżywa swój renesans. (Zainteresowanie Mouffe dla niego nieco dziwi w kontekście jej lewicowych poglądów.) Dla Schmitta podstawą jest podział na wroga i przyjaciela. Przyjacielem jest członek mojej grupy (i nie ludzkość jest nią, a np. własny naród), kto nie jest przyjacielem, jest wrogiem, ergo relacje społeczne, polityczne charakteryzuje jawny i niejawny konflikt i to, o co można się starać, to niedopuszczenie, by przekształcił się on w wojnę. To Mouffe bierze od Schmitta i dlatego też nie istnieją dla niej uniwersalne prawa człowieka, natomiast możliwe są lokalne ich sformułowania. Tak, jak kultura zachodnia, ma Powszechną Deklarację Praw Człowieka, tak inne kultury mogą sformułować swoje rozumienie godności człowieka i praw z tego płynących.

5. W tej kwestii szerzej porównaj np. tekst M. Gawin. M. Gawin, O możliwości filozoficznego uzasadnienia praw człowieka, w: „Olimpiada Filozoficzna” nr 39, s. 24-37.

6. Nawiązuję tu do czasów II wojny światowej i zbrodni, których dokonywano w zgodzie z obowiązującym prawem.

7. Jak założyciel Czerwonego Krzyża Henri Dunant, jak Florence Nightingall czy Eglantyna Jebb, autorki pierwszej deklaracji praw dziecka, współzałożycielka fundacji Save The Children, która podczas I wojny światowej zbierała fundusze na ratowanie niemieckich dzieci, za co wielu mieszkańców Wysp Brytyjskich ją znienawidziło.

8. W tej edycji nie odbyły się zajęcia stricte poświęcone prawom człowieka, ale jest to planowane w kolejnych latach. Jeśli uznać, że praw człowieka można uczyć w następujących układach, czyli jako:

a) edukacja o prawach człowieka, czyli przekaz wiedzy dot. przede wszystkim aspektów prawnych i historycznych praw człowieka, 

b) edukacja na rzecz praw człowieka, czyli uczenie, jak sprawnie działać w obronie praw człowieka 

i c) edukacja w kontekście praw człowieka, dla której kluczowy jest sam proces uczenia, podczas którego zapewnia się bezwzględne poszanowanie praw człowieka, to „Rodzinna pamięci mniejszości” dziś proponuje następujący ciąg. Zaczynamy od samoświadomości, od opisu sytuacji obecnej i przeszłej mniejszości po to, by dać podstawy (przede wszystkim dotyczące tożsamości) do dalszego działania jako mniejszości. Zatem na dziś pierwszoplanowe są zagadnienia tożsamościowe, które będą w przyszłości obudowywane prawnie.

Rozróżnienie typów edukacji prawoczłowieczej za tekstem M. Eckmann i jego polską popularyzacją autorstwa Agnieszki Kudełki. Por. M. Eckmann, Exploring the relevance of Holocaust education for human rights education ‘Eksploracja znaczenia edukacji o Holokauście dla nauczania prawnoczłowieczego’, w: „Prospects” 2010 nr 40, z 5 VI 2010, s. 7-16.

A. Kudełka, Edukacja na rzecz praw człowieka i edukacja historyczna. Kilka uwag na temat łączenia. http://www.uczyc-sie-z-historii.pl/pl/artykuly/zobacz/176 (dostęp VII 2014).

9. Np. gry w cygana. Wygrywa ten, kto najlepiej ukryje swoje myśli i uczucia. Gra, która po latach nabrała nowych znaczeń, dzięki następującej wiedzy. Ten, kto najczęściej wygrywał w tej grze w latach powojennych, w czasie II wojny ukrywał się jako Żyd.

10. M. Halbwachs, „Społeczne ramy pamięci”, tłum. M. Król, PWN, Warszawa 1964.

11. Dzieło Halbwachsa w istocie ukazuje (…) rolę pamięci w naszej wizji teraźniejszości. Okazuje się, że jesteśmy zawsze, by tak rzec, ludźmi z przeszłości i że sposób widzenia tego, co było, determinuje sposób widzenia tego, co jest. M. Król, Wstęp, w: M. Halbwachs, „Społeczne ramy…”, s. XXV.

12. Pytani przez urzędników imigracyjnych o to, kim są, odpowiadali, że grekokatolikami, co interpretowano jako przynależność do narodu… greckiego.

13. Wspomnijmy pewną belgijską książkę. Jej bohaterka po latach odkrywa, iż matka była więźniarką hitlerowskiego obozu zagłady. Skutki tego, zapamiętane przez córkę, to lęk przed lekarzami, milczenie, głębokie okresy smutku, brak radości, niemożność wyrażania uczuć, brak ciepła. Sama zresztą książka jest opowieścią o pamięci, przypominaniu, cenie za pamiętanie i zapomnienie, a także ich najgorszych skutkach, czyli kolejnych zbrodniach. Por. I. Hedström, Nauczycielka z Villette, przeł. Halina Thylwe, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2013.

14. Tym zajmowaliśmy się podczas innego spotkania. Dr Małgorzata Sokołowicz zaproponowała zestawienie doświadczeń ofiar totalitaryzmów z ofiarami kolonializmu (czy kolonializmów). Rozmowy dotyczyły następujących powieści:

a) Ildefonso Falcones, Ręka Fatimy – Hiszpania XVI wieku, muzułmanie są poniżani, zmuszani do zmiany religii, bronią się. Natomiast główny bohater, będący synem zgwałconej przez katolickiego księdza muzułmanki, nie ma poczucia przynależności do żadnego z tych światów. 

b) Sara Shilo, Krasnoludki nie przyjdą – współczesny Izrael, marokańscy Żydzi próbują zacząć tam nowe życie, wraca też pamięć Holokaustu.

c) Anna Moï, Riz noir ’Czarny ryż’ – Wietnam, 1968, dwie siostry poddawane są torturom w więzieniu. Ich ratunkiem jest skupienie się na wspomnieniach wcześniejszego, szczęśliwego życia.

15. Przybliżał ją Stanisław Gromadzki, redaktor „Przeglądu Filozoficzno-Literackiego”.

16. Tytuły powieści są tylko przykładowe, wymieniono teksty najbardziej znane.

17. Właściwie nieobecny w polskich tłumaczeniach.

18. Dziś Wiechert jest właściwie zapomniany w Niemczech, natomiast cieszy się popularnością na Warmii i Mazurach. 

19. www.widoczki.patrycjadolowy.pl (dostęp III 2014). P. Dołowy chowa sekrety w ziemi, jak niegdyś dzieci, a szczególnie dziewczynki, robiły to podczas swoich ulubionych zabaw.

20. Osadnicy przybywali z terenów dzisiejszej Holandii, ale większość z nich podczas II wojny światowej wybrała niemiecką przynależność narodową i podzieliła wojenne i powojenne losy Niemców. Przy okazji napiszmy, że wiele miejscowości w okolicach Warszawy nosiło przydomek „niemiecki”, np. Wilków Niemiecki, a po wojnie zmieniono to na „nowy”. W 2010 roku warszawskie Muzeum Etnograficzne poświęciło Olędrom wystawę pt. „Bobry Pana Boga. Zapomniany świat Olędrów”, przygotowano też grę planszową. Losy olęderskich osadników przedstawił B. Prus w Placówce. Obecnie odbywają się w okolicach Warszawy imprezy związane z Olędrami.

21. Wspomnienie odmienne. Dopiero po 1989 roku w podwarszawskich Białobrzegach zlikwidowano ogrodzenie oddzielające duży fragment lasów i tym samym odsłonił się ogromny cmentarz radzieckich jeńców, których 40 tys. zmarło, najczęściej z głodu.

22. http://www.takbylowgk.pl/efekty.php (dostęp III 2014). Podobne działania w odniesieniu do Piaseczna prowadziła Studnia O. Od II 2002 do II 2003 trwał projekt „Chasydzi Piaseczna”. Więcej: http://www.studnia.org/piaseczno/ (dostęp 18 II 2014) i http://www.kirkuty.xip.pl/piaseczno.html (dostęp 18 II 2014).

23. Szycie i maszyna Singera to wspólny element wielu historii o czasach wojennych i tużpowojennych. Szycie ratowało i życie i dawało możliwość utrzymania się wielu osobom, szczególnie kobietom.

24. Nad tym zastanawiała się jedna z uczestniczek, która nie miała żadnych negatywnych rodzinnych historii wojennych. W tych historiach np. Niemcy pomagali podczas wojny jej babci.

25. Dla Hirsch centralny jest Holocaust, łączący ofiary i sprawców, ale termin wydaje się na tyle  użyteczny, że warto rozszerzyć jego wyjściowe znaczenie.

26. Z tekstu P. Dołowy O postpamięci wg Marianne Hirsh dla Mocac Forum.

27. Parafraza innego tekstu P. Dołowy napisanego dla Mocac Forum – Pamięć to wolność.

28. O literaturze już pisaliśmy, ale w ogóle sztuka jest niezwykle przydatna i pomocna w tym procesie. W trakcie zajęć rozmawialiśmy też o terapeutycznej funkcji sztuki oraz o tym, kto tworzy, kto jest widzem, a kto odbiorcą i czego oczekuje każda ze stron w procesie tworzenia i odbioru sztuki.

29. Sami zaś autorzy, Ukraińcy, pisali o Warmii i Mazurach jako o „naszych ziemiach”.

Czy wiesz, że...
Kwartalnik historyczny „Karta" ukazuje się 4 razy rocznie nieprzerwanie od roku 1990? Każdy numer zawiera wybór świadectw, relacji, dokumentów i ikonografii poświęcony różnym wydarzeniom historii XXwieku. W prenumeracie możesz nabyć nasze czasopismo po ...