Witryna „Uczyć się z historii” to platforma publikacji
projektów edukacyjnych (realizowanych w szkołach i edukacji
pozaszkolnej z młodzieżą) poświęconych historii
Polski i jej sąsiadów w XX wieku oraz prawom człowieka
Artykuły

Destalinizacja czy desowietyzacja? (według Piotra Zychowicza)

Udostępnij na Facebooku

Na rosyjskim portalu „Uroki istorii” został opublikowany artykuł poświecony problemowi destalinizacji w Rosji i poglądom Piotra Zychowicza (Rzeczpospolita) na tą kwestię. 
Artykuł pochodzi z partnerskiego portalu „Uroki istorii”.

Retoryka „destalinizacji”, której formalnie trzyma się współczesna władza rosyjska, jest manewrem odciagającym uwagę od analizy podstawowych zasad ustroju politycznego, w którym powstała i ugruntowała się dyktatura stalinowska, uważa dziennikarz polskiej gazety „Rzeczpospolita” Piotr Zychowicz.

Pod naciskiem społeczności międzynarodowej i obrońców praw człowieka, władze rosyjskie w ostatnim czasie zaczynają niechętnie uznawać konieczność dystansowania się od najbardziej odrażających zbrodni okresu stalinowskiego. W tym samym czasie, sama struktura ideologii politycznej i nienaruszalne dziedzictwo bezprawnych tradycji represji wnoszą niemało niekonsekwencji do oficjalnej „destalinizacji”. 

Centralna rola, jaką odgrywa w masowej świadomości historycznej mit „o wojnie i wielkim zwycięstwie” i nierozerwalny związek tego mitu z postacią generalissimusa, także utrudniają próby dystansowania się od dziedzictwa tej epoki i prowadzą do regularnych paroksyzmów „stalinizmu estetycznego” – w formie prób demonstracji portretów w Dzień Zwycięstwa lub przywracania napisów rytualnych na mozaikach historycznych.

Komentator polskiej gazety „Rzeczpospolita” Piotr Zychowicz uważa, że niekonsekwencja rosyjskiej destalinizacji wynika z nieprawidłowo wybranego celu: „W ostatnim czasie wszyscy, jak mantrę, powtarzają, że Rosja potrzebuje destalinizacji. Nieprawda. Rosja potrzebuje desowietyzacji”, pisze publicysta. Zychowicz zauważa wyraźny zwrot władz rosyjskich w stronę symbolicznego potępienia „zbrodniczego reżimu stalinowskiego”, co jest szczególnie ważne dla Polaków w związku z kolejnym uznaniem odpowiedzialności NKWD za zbrodnię w Katyniu i spotkaniem władz obu krajów.

Rosyjska polityka „destalinizacji” wywołuje ogromny entuzjazm w całej elicie politycznej Polski. „Ponieważ zerwanie z dziedzictwem i sentymentem do »reżimu stalinowskiego« powinno być jedyną receptą nie tylko na ocieplenie na linii Warszawa – Moskwa, ale i na demokratyzację i głęboką trnsformację Rosji”. Lecz dziennikarz „Rzeczpospolitej” ostrzega swoich rodaków przed euforią.

„Należy jednak nieco opanować euforię i zadać ważne pytanie: jak można zerwać z tym, co nigdy nie istniało? Przecież ten »mityczny« stalinizm jest wymysłem propagandy sowieckiej. Wszystko rozpoczęło się w 1956 roku, gdy jeden z największych sowieckich zbrodniarzy lat 30. i 40., Nikita Chruszczow, któremu udało się przejąć władzę w ZSRR, wystąpił na zjeździe partii ze słynnym wykładem »O kulcie jednostki i jego następstwach«.

Pomysł był prosty – zwalić wszystko na Stalina. Przeciwstawić dobry komunizm złemu stalinizmowi. Zgodnie z takim rozumowaniem, Związek Sowiecki był rajem na ziemi dopóki, jak diabeł z tabakierki, nie wyskoczył straszny przywódca z napoleońskimi zapędami. W rzeczywistości Stalin nawet nie był prawdziwym komunistą, a po prostu zwykłym wojskowym dyktatorem (w końcu nosił mundur), który zniekształcił przepiękne idee Lenina.

W 1956 roku ta sztuczka – nazwijmy ją pierwszą destalinizacją – wywołała na Zachodzie, który dążył do koegzystencji z ZSRR, ekstazę. W końcu wszystko się wyjaśniło. Łagry, terror policji politycznej, strzały w potylicę przeciwnikom politycznym, likwidacja całych narodów i grup społecznych, morzenie głodem milionów, podbój sąsiednich państw – wszystko to było winą złego Stalina. Jednak sam komunizm i Związek Sowiecki – były OK.

Trudno jednak zrozumieć, dlaczego dzisiaj, w 2010 roku, taki zachwyt wywołuje to, że suwerenna Rosja ucieka się do taktyki, którą posługiwał się totalitarny Związek Sowiecki 54 lata wcześniej? W rzeczywistości trudno to nazwać postępem. Także przyznanie, że zbrodnia katyńska została dokonana przez NKWD, a nie Gestapo, co zostało przyjęte w Polsce jako przełom epokowy, to również nic nowego. Przecież zrobił to już w 1990 roku, to znaczy na rok przed upadkiem ZSRR, Michaił Gorbaczow.

Dzisiejsza, druga »destalinizacja« w wykonaniu duetu Putin-Miedwiediew zmierza do tego samego celu, co pierwsza »destalinizacja« w wykonaniu Chruszczowa. Za Związkiem Sowieckim tęskni, jak wynika z ostatnich badań, 55 procent Rosjan, to znaczy duża grupa potencjalnych wyborców. Poza tym, sam Putin zasłynął wypowiedzią, że upadek sowieckiego molocha był »jedną z największych katastrof geopolitycznych XX wieku«. Zapewniam, że zacytowałem go dosłownie. W tym wszystkim nie chodzi nawet o to, że powtarzając rosyjskie teorie dotyczące »reżimu stalinowskiego« ( już nawet gdzieś czytałem, że Polska została w 1939 roku podzielona między »nazistowskie Niemcy a stalinowski Związek Sowiecki«!), popieramy propagandowy scenariusz Kremla. Jest to wyjątkowo niestosowne przede wszystkim z moralnego punktu widzenia”.

Potępienie wyłącznie stalinizmu, oddzielając go od innych okresów istnienia ZSRR, Piotr Zychowicz uważa za niewłaściwe z etycznego punktu widzenia, ponieważ wprowadza to wartościowanie ofiar polityki represji; w cieniu czystek wielkiego terroru pozostają miliony ofiar czerwonego terroru, kolektywizacji i okresu postalinowskiego.

„Czyżby Rosjanin zabity w kazamatach Czeka w 1919 roku nie zasługiwał na tyle współczucia, co ofiara NKWD z 1937 roku? Proszę zrozumieć mnie prawidłowo. Bardzo cenię całą literaturę, która analizuje mechanizmy wielkiej czystki, wzajemnego wyrzynania się komunistów w okresie rządów Stalina. Książki Aleksandra Weissberga-Cybulskiego, Arthura Koestlera, Wiktora Krawczenko, Eugenii Ginzburg czy wczesnego Aleksandra Sołżenicyna (później, na szczęście, zmienił swoje stanowisko z »antystalinowskiego« na antysowieckie) robią wrażenie, należy je czytać.

Jednak wszystkich tych zatwardziałych komunistów, którzy sami rzucali się do gardła »wrogom narodu« po to, aby przez dzień skomleć podczas tortur NKWD i zapewniać śledczych o swojej wierności wobec partii, nie żal mi tak bardzo. Należy pamiętać, że ofiarą czystek padł chociażby poprzedni ich organizator, Nikołaj Jeżow, i tysiące innych okrutnych zbrodniarzy komunistycznych. A na pewno jest mi ich mniej szkoda, niż milionów niewinnych patriotów rosyjskich, zabitych przez komunistów w trakcie rewolucji i w latach po niej. Wszyscy ci »kontrrewolucyjni« inteligenci, arystokraci, oficerowie, przedstawiciele wolnych zawodów i członkowie ich rodzin zginęli w czasie, gdy o Stalinie jako o wodzu Związku Sowieckiego, nie mówiąc już o jakimś »stalinizmie«, nikt nawet jeszcze nie słyszał”.

Głowny problem współczesnej Rosji i przeszkodę na drodze do wyzbycia się dziedzictwa tragicznej historii kraju w XX wieku dziennikarz widzi w tym, że elementy kultury polityki represji mocno zakorzeniły się w strukturach władzy i w mentalności prostych ludzi. Kluczowe pytanie, które należy dzisiaj zadać według Piotra Zychowicza, to: „Kto stworzył Stalina?”.

„Wybiórcze potępianie historii, które propagują dziś Miedwiediew i Putin, i które, niestety, jest bezkrytycznie przyjmowane w Polsce, nie zmieni niczego. Ponieważ Rosja nie potrzebuje żadnej destalinizacji. Rosja potrzebuje głębokiej, uczciwej desowietyzacji. Musi zerwać nie z tradycjami Stalina, którego czasy pamięta jakaś część procenta ludności Rosji, ale z tradycjami Związku Sowieckiego jako takiego. To nie Stalin stworzył system ludobójstwa, system totalitarny. To system stworzył jego”.

Z rosyjskiego przełożyła Kamila Laśkiewicz.

Artykuł Piotra Zychowicza w „Rzeczpospolitej” na temat destalinizacji.

(ak)

Portal "Uroki istorii"

Czy wiesz, że...
Ośrodek KARTA przygotował nowatorski portal internetowy www.XXwiek.pl. Prezentuje on zebrane przez Ośrodek świadectwa historii na osi czasu, co daje możliwość dotarcia do relacji świadków oraz dokumentów, jak również materiału ikonograficznego przyporządkowanego ...