Witryna „Uczyć się z historii” to platforma publikacji
projektów edukacyjnych (realizowanych w szkołach i edukacji
pozaszkolnej z młodzieżą) poświęconych historii
Polski i jej sąsiadów w XX wieku oraz prawom człowieka
Aktualności

Rosja, stalinizm i spory o historię

04.08.2009 | wtorek | Udostępnij na Facebooku

53 proc. Rosjan odnosi się krytycznie do lipcowej rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE (patrz AKTUALNOŚCI 05/07/2009), w której zrównano zbrodnie stalinizmu i nazizmu - wynika z sondażu Wszechrosyjskiego Ośrodka Badania Opinii Publicznej. Dokument przyjęty przez parlamentarzystów OBWE akceptuje tylko 11 proc. ankietowanych.

Za przyrównywaniem stalinizmu do nazizmu kryje się rusofobia - mówi w wywiadzie dla „Europy” (dodatek do „Dziennika” 1-2/08/2009) rosyjski politolog Siergiej Markow - To kłamstwo, że instytucjom europejskim chodzi o potępienie stalinizmu. Stalinizm jest nieaktualny. Kiedy Grecja i Macedonia toczą spór o Aleksandra Macedońskiego, to wiadomo, że nie o niego się spierają, ale o sprawy bieżące. Dlatego potępienie stalinizmu nijak się ma do jego historycznej oceny. Pomnik Stalina w Gori nie wywołuje jakoś protestów zachodniej opinii publicznej. Zrównywanie stalinizmu z nazizmem wymierzone jest konkretnie w Rosję - mówi Markow.

W maju, przy okazji niedawnych obchodów 64. rocznicy zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej - jak w Rosji nazywa się tę cześć II wojny światowej, kiedy ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej (lata 1941-45) - rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew kilkakrotnie ostrzegał, że jego kraj nie dopuści do wypaczania historii II wojny światowej. W jednym z wystąpień Miedwiediew oświadczył, że próby fałszowania historii II wojny światowej są coraz bardziej brutalne, przepojone złością i agresywne.

To nastawienie znalazło swój wyraz oficjalny. Dekretem prezydenta w maju tego roku powołano Komisję ds. przeciwdziałania próbom fałszowania historii na szkodę interesów Federacji Rosyjskiej. 18 lipca, w kilka dni po ogłoszeniu rezolucji OBWE, Rada Federacji (rosyjski senat) przyjęła uchwałę w sprawie 70 rocznicy wybuchu II wojny światowej. Apeluje w niej do wspólnoty światowej o „zajęcie uczciwego stanowiska” w sprawie przyczyn i skutków II wojny światowej. Zrównywanie zbrodni nazizmu i stalinizmu nazywa próbami rewizji historii i tendencyjną interpretacją faktów historycznych, wykorzystywaną jako narzędzie polityczne w walce o wpływy w dzisiejszym świecie, stanowiącą jednocześnie „obrazę dla narodu rosyjskiego”. (pełny tekst uchwały przedrukowała „Gazeta Wyborcza” 3/08/2009)

Jeszcze wcześniej, w czerwcu 2009 Ministrestwo Spraw Wewnętrznych w St. Petersburgu zamknęło niezależny portal internetowy poświęcony historii Rosji (www.hrono.info), stanowiący dotąd nieocenione źródło materiałów źródłowych, informacji biograficznych i opinii na temat rosyjskiej historii. Przeciwko decyzji władz Kremla zaprotestowała nawet grupa brytyjskich intelektualistów, wśród których był historyk Orlando Figes, autor kilku książek o dziejach Rosji i ZSRR oraz Robert Chandler, tłumacz znanej książki Wasilija Grossmana "Życie i los".

Jednak stosunek rosyjskiego społeczeństwa, a zwłaszcza jego elit do historii, wcale nie jest tak jednoznaczny. Powołanie komisji historycznej przez Miedwiediewa, spotkało się z krytyką wielu intelektualistów i działaczy praw człowieka (patrz AKTUALNOŚCI 27/05/2009).

Arcybiskup wołokołamski Iłłarionn nazwał Stalina potworem, który stworzył okrutny, antyludzki system rządzenia krajem, zbudowany na kłamstwie, przemocy i terrorze. Szef Rady Federacji Siergiej Mironow stwierdził „Kto, jeśli nie nasz kraj najbardziej wycierpiał od okrucieństw stalinizmu...”. Wypowiedzi te cytuje rosyjski publicysta Witalij Dymarski z rządowej „Rossijskiej Gaziety”, w artykule „Według rad Benkendorfa?”, również przedrukowanym przez „Gazetę Wyborczą” (3/08/2009). Dymarski pyta: „Dlaczego nie chcemy podzielić się tym gorzkim doświadczeniem z Europą? I dlaczego odmawiamy sobie i naszym sąsiadom prawa, by niepokoili się publicznym poparciem dla obu totalitaryzmów”. „Przeszłość Rosji jest piękna, teraźniejszość wspaniała, a przyszłość lepsza niż najśmielsze wyobrażenie - zapewniał nie kto inny jak szef carskich żandarmów Mikołaja I hrabia Benkendorf. Słowa te zapadły w pamięć wielu rodzimym propagandzistom, politykom i nawet uczonym, którzy aktywnie fałszują naszą historię - jak im się wydaje - na korzyść ojczyzny” - pisze Dymarski.

Toczący się w Rosji spór o historię najnowszą, o ocenę sowieckiej przeszłości odżywa przed 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej. W sporze tym pojawia się również wątek polski. Wacław Radziwinowicz w „Gazecie Wyborczej” pisze o książkach rosyjskich historyków Usakowa i Żukowa, w których przypisują oni Polsce winę za wywołanie II wojny światowej i usprawiedliwiają zbrodniczą politykę Stalina i pakt Ribbentrop-Mołotow. Autor przypomina niedawne wywody pułkownika dr. Siergieja N. Kowalowa, szefa działu naukowego Instytutu Historii Wojskowej ministerstwa obrony, który na stronie resortu pisał, że wojna wybuchła z winy Warszawy, bo w 1939 r. nie chciała ona spełnić, jak to określił wojskowy uczony, „umiarkowanych” i „uzasadnionych” żądań, jakie Hitler stawiał Polakom.
Mimo, że media rosyjskie skrytykowały tezy Kowalowa, trzeba uznać, że przypisywanie Polsce winy za wywołanie II wojny światowej jest „niestety dość typowe dla rosyjskiej nauki historycznej” - pisze w tygodniku "Ogoniok" Władimir Speranski, filozof, profesor Akademii Gospodarki Narodowej przy Rządzie Federacji Rosyjskiej. Speranski jednocześnie krytykuje rosyjskich historyków fałszerzy najnowszej historii, którzy „dla celów propagandowych nie cofają się przed największymi bzdurami.”

Być może sprawę rosyjskich sporów o historię nieco rozjaśni mająca się ukazać na początku września wspólna rosyjsko-polska publikacja poświęcona trudnym problemom w historii stosunków między Rosją a Polską. Publikacja ma być wynikiem polsko-rosyjskiej Komisji ds. Trudnych, której współprzewodniczą były minister spraw zagranicznych RP prof. Adam Daniel Rotfeld i rektor Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) prof. Anatolij Torkunow. Publikacja wyjdzie w języku rosyjskim i polskim. Wspólny wstęp napiszą Torkunow i Rotfeld. Wiadomo, że praca obejmuje okres od odrodzenia państwa polskiego w 1918 roku po czasy współczesne.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Dziennik, guardian.co.uk

pm