Witryna „Uczyć się z historii” to platforma publikacji
projektów edukacyjnych (realizowanych w szkołach i edukacji
pozaszkolnej z młodzieżą) poświęconych historii
Polski i jej sąsiadów w XX wieku oraz prawom człowieka
Aktualności

Kolejne głosy w debacie o nauczaniu historii

08.03.2009 | niedziela | Udostępnij na Facebooku

Nowa podstawa programowa nauczania historii wywołuje kolejne krytyki i polemiki. Anna Dzierzgowska, nauczycielka historii z Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia w Warszawie i współtwórczyni Społecznego Monitora Edukacji w rozmowie z Adamem Leszczyńskim (Do czego służy Marszałek, czyli jak uczyć historii w szkole, „Gazeta Wyborcza" 23/02/2009) przekonuje, że uczniom i uczennicom nie jest potrzebny kanon, lecz ciekawość świata, przejawiająca się w chęci czytania i poznawania, umiejętność stawiania pytań i myślenia także historycznego. Dzierzgowskiej podoba się pomysł specjalizacji i „bloków tematycznych", oraz możliwość wspólnego decydowania przez nauczyciela i uczniów o wyborze tych bloków.

Są jednak ciągle, jak ocenia Dzierzgowska, elementy w sposobie nauczania historii w szkołach, których reforma nie zmienia. Ciągle uczy się historii w kategoriach kanonu, jednej obowiązującej wykładni. Brak miejsca na różne wizje, różne opowieści, brak wyraźnej artykulacji tego, że każdy kanon jest rezultatem jakiejś władzy, jakiejś decyzji politycznej.

Nowa podstawa programowa jest poza tym według Dzierzgowskiej anachroniczna i nie odpowiada na zapotrzebowanie kształcenia ludzi we współczesnym, złożonym świecie. Za mało jest w niej historii kobiet, chłopów i wsi, grup wykluczonych, takich procesów jak dekolonizacja, zbyt dużo zaś europocentryzmu. Nauka historii nie powinna też być według Dzierzgowskiej zakładnikiem jednej wizji patriotyzmu i polskości. Zamiast uczyć, że fajnie jest być Polakiem - przekonuje - lepiej jest uczyć, że jest się odpowiedzialnym za świat, w którym się żyje, że ludzie przynależą w życiu do bardzo wielu bardzo różnych wspólnot - w tym także państwowej - i że rzeczywiście powinni funkcjonować z poczuciem odpowiedzialności za te wspólnoty.

Z tymi opiniami zdecydowanie polemizuje na łamach „Rzeczpospolitej" publicysta Piotr Skwieciński (Ciężka dola pańszczyźnianego geja, „Rzeczpospolita" 01/03/2009). Według autora pomysły wysuwane przez Dzierzgowską są elementem rywalizacji ideologicznej o kształt edukacji historycznej i zmierzają do radykalnego przekształcenia tej ostatniej.

Skwieciński przyznaje, że świat współczesny podlega przekształceniom, za którymi edukacja humanistyczna powinna nadążać. Również nauki historyczne ewoluują i przyczyniają się do zmiany naszej wrażliwości na różne aspekty przeszłości. Jednak radykalne zerwanie z dotychczasowymi sposobami nauczania i rezygnacja z kanonu będzie miała negatywne skutki społeczne.

Autor przekonuje, że odejście od wspólnego kanonu historycznego czy literackiego grozi zerwaniem ciągłości pokoleń i międzypokoleniowego przekazywania wartości. Młodzi ludzie, którzy będą poznawać nie jeden wspólny kurs dziejów, ale różne bloki tematyczne nie będą mieli nie tylko poczucia wspólnoty, ale nawet tematów do sporów. Osłabianie zaś wspólnoty historycznej i międzypokoleniowej prowadzi do osłabienia więzi społecznych i tak współcześnie mocno nadwątlonych.

Czytaj także: Krytyka nowej podstawy programowej

Źródło: Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita

pm